WOJCIECH IWAŃCZAK
KILKA UWAG O BRONIOZNAWSTWIE
W SZERSZYM KONTEKŚCIE
Wojciech Iwańczak
Kilka uwag o bronioznawstwie w szerszym kontekście
Tych parę słów, które Państwu proponuję są efektem lektury kilku ostatnich edycji Strony Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy. Pojawia się tam kilka wątków, które odnoszą się do problemów broni i uzbrojenia, ale także miłośników kultury rycerskiej pojmowanej jako pewien produkt cywilizacji dawnych wieków. To nie wszystko, pojawiają się przy okazji kwestie, które dotyczą już całej nauki uprawianej zarówno w sposób profesjonalny jak popularyzatorski, bez wartościowania na działalność lepszą i gorszą. Ukazała się publikacja, katalog hełmów w zbiorach Zamku Królewskiego na Wawelu i okazuje się, że jest to publikacja nieudana, Nieudana, to może nawet zbyt łagodne określenie, publikacja będąca przykładem niechlujstwa i niekompetencji. Co prawda żyjąc w czasach internetu, gdy publikuje się każde możliwe głupstwo jesteśmy już uodpornieni na różnego typu „niedoróbki”, ale to bynajmniej nie zwalnia nas od wskazywania ich, krytykowania, a w razie potrzeby także ośmieszenia. Może się nieszczęsny autor chociaż zawstydzi.
Nie jest to jedyna publikacja tego typu, takich „kwiatków” mamy więcej, a można te narzekania poszerzyć o jeszcze inne zjawiska, takie jak plagiaty, pozbawione skrupułów korzystanie z cudzego dorobku, katalog grzechów i nieuczciwości naukowej jest długi. Istnieje coś takiego jak kodeks etyki uczonego, są odpowiednie zapisy, ale teoria sobie a praktyka sobie. Oczywiście najlepszą metodą jest pokazywanie dobrych przykładów do naśladowania, uczenie solidności i – nie bójmy się tego słowa – przyzwoitości. Z drugiej strony mamy moralny obowiązek tępić bezwzględnie niekompetencję, nieuctwo, lekceważenie podstawowych zasad postępowania naukowego i badawczego i to na wszystkich poziomach. Można nawet powiedzieć, że na autorach prac o charakterze popularnym ciąży jeszcze większa odpowiedzialność, gdyż takie publikacje trafiają do szerszego kgu czytelników niż rozprawy bardzo specjalistyczne, a tym samym fałszywe poglądy lub zwyczajne błędy „zainfekują” większą liczbę odbiorców.
Mówimy o właściwym podejściu do nauki w kręgach profesjonalnych, ale równie ważne jest funkcjonowanie wiedzy na wszystkich poziomach życia społecznego. Uczeni zamknięci w „wieżach z kości słoniowej”, dokonujący wiekopomnych odkryć są chlubą społeczeństwa, ale musimy zadbać też o tysiące miłośników wiedzy, nauki, którzy starają się nieść ten „kaganek oświaty”. Należy im się szacunek, wiemy, że praca społeczna nie zawsze jest wdzięczna, w zmaterializowanych czasach chętnych do pracy „dla idei” nie ma wielu. Przyczyniają się do tego zasady rządzące światem nauki i szkodliwy system punktowy. Znam wiele przypadków młodych, zdolnych badaczy, którzy na propozycje przygotowania publikacji pytają: a za ile punktów ?
Zostawmy jednak na boku sprawę reformy polskiej nauki, jeśli idzie o stronę finansową to od lat jest bardzo skromnie i lepiej nie będzie. Pozostaje nam „robić swoje”, w ramach możliwości wykonywać porządnie swoją robotę. Zalew bzdur w internecie przenosi się często także na publikacje naukowe i pseudo naukowe. Bronioznawstwo jest dziedziną specyficzną, o określonej terminologii i polu badań. Tu właśnie szczególnie jest potrzebna precyzja wypowiedzi, poparta wiedzą i znajomością kontekstu z zagadnieniami wojny, konfliktów, rycerstwa, strategii i taktyki wojowania, a także symboliki i psychologii. Podstawą jest odpowiedzialność za słowo, zachęcić innych do interesowania się dawnymi tradycjami wojskowymi, uzbrojeniem, narzędziami walki, kulturą wojny to zadanie trudne, ale warte podjęcia. Trzeba zacząć pro domo sua i podjąć walkę z niechlujstwem, ignorancją i niesolidnością, piętnować błędy, uchybienia w swoim otoczeniu, stosować środowiskowy ostracyzm wobec osób, które łamią podstawowe zasady pracy naukowej i popularno-naukowej, pokazujmy przykłady „dobrej roboty”, niech się te „czarne owce” wstydzą.
Oczywiście na szybkie efekty takiej „krucjaty” nie ma co liczyć, ale miłośników fair play niech wspiera stara zasada mistrza Owidiusza: Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem.
Wojciech Iwańczak
Wojciech Iwańczak, profesor nauk humanistycznych, jest historykiem, wybitnym mediewistą.
Post Views: 66