Warning: Undefined array key "HTTP_REFERER" in /httpdocs/wp-content/plugins/kento-post-view-counter/index.php on line 620

K.Cz. Ronin 1

Krzysztof  Czarnecki

RONIN

 

 

 

 

 

Mój przyjaciel Jarosław Kotarski, znakomity tłumacz literatury fantastycznej i militarnej, wśród rozlicznych zainteresowań pasjonował się figurą historyczną. Mam nadzieję, że po przenosinach do innego wymiaru rzeczywistości, nadal tłumaczy z powodzeniem i pomnaża- wzbogacając o niebanalne obiekty- autorską kolekcję przedstawień figuralnych. Jego ziemski zbiór gromadził na równych prawach figury historyczne jak i twory ze świata fantastyki. Twórca zbioru szczególną estymą darzył smoki.

         Mój przyjaciel Jarosław miał przy tym dość specyficzny gust wyrażający się osobnym katalogiem wartości i cech jakie jego zdaniem winny spełniać obiekty klasyfikujące się do osobistego zbioru kolekcjonerskiego. Był przy tym bardzo ortodoksyjny i pryncypialny. Zżymał się często po bliższym poznaniu figur naszego bohatera, co ja odbierałem z pobłażliwym uśmiechem. Wyraźnie nie odpowiadało mu swoiste poczucie humoru ich autora uzewnętrzniane niebanalnie w cynowych przedstawieniach. W przypadku dokonań figurkowych naszego bohatera ortodoksję Jarka przysłaniał cień pożądania kolekcjonera. Ambiwalentność odczuć nie była jednak symetryczna, ponieważ z jednej strony nie akceptował ukrytej w figurze krotochwili, z drugiej zaś odsłony nie mógł doczepić do niej łatki lekceważenia realiów i detali. Latami za moim pośrednictwem i podobno raz osobiście w Kulmbach molestował mojego bohatera prośbami o stworzenie przedstawienia smoka (z prawdziwego zdarzenia). A trzeba wiedzieć, że do smoczej wawelskiej jamy nasz bohater ma naprawdę niedaleko, więcej może ją oglądać każdego dnia wędrując do i z pracy.

         K.Cz. Ronin 2Mój przyjaciel Jarosław marzył też o słoniu bojowym w wyobrażeniu naszego bohatera. Ma on i ten komfort, że niespiesznym krokiem może zawitać do miejsca, w którym nietrudno własnym wzrokiem podziwiać zbiory Hutten – Czapskiego, a w nich wspaniałe przedstawienia słoni uwiecznione na starożytnych monetach. Słonie leśne? Przy okazji sekwencji życzeń niespełnionych -taksatywność bez pejoratywnego wydźwięku- autor tekstu od niedługo dziesiątków lat dopomina się bezskutecznie o autorskie (naszego bohatera) przedstawienie Krzyżaka. Przy okazji przypomniała mi się historia pewnego referatu licealnego. Mój syn był uczniem niezwykłego polonisty, który prowadził powierzone mu stadko w sposób autorski. Kiedyś wpadł na pomysł: „SACRUM i PROFANUM”. Młody człowiek, kierowany duchem młodości, czyli jak domniemywam, po najmniejszej linii oporu, zabrał się za Krzyżaków pod kątem: sacrum i profanum. Pragmatyzm zasadzał się na dostępie do obszernej literatury przedmiotu leżącej na wyciągnięcie ręki. Po „profesorskiej” lekturze tekstu, nieszczęsny rodzic został wezwany przed oblicze polonisty. Dyskusja o sacrum i profanum była burzliwa. Preceptor syna nie chcąc łatwo oddać pola zaatakował tekst obecnością błędu w pisowni: „Krzyżak” a „krzyżak”. Na niewiele zdała się moja argumentacja za pisownią owego słowa z dużej litery. Ostatnio z satysfakcją przeczytałem niezależne potwierdzenie toku swojego myślenia na temat pisowni przedmiotowego określenia. Dokonał go ceniony przeze mnie dr Janusz Trupinda, wybitny znawca spraw krzyżackich, który zamieścił w artykule: „Czy warto odgrzebywać Krzyżaka? (Warszawa 2010) następujące zdanie: „Krzyżak to specyficzne polskie określenie. Pisane wielką literą. Dlaczego? Przecież benedyktynów, dominikanów czy klaryski piszemy małą. Krzyżacy to dla nas po prostu obywatele państwa, jakie sami stworzyli w Prusach”.

         Nasz bohater jest twórcą niezależnym. Jego dorobek rzeźbiarski wyróżnia się nie tylko bogactwem ale i niezwykłą rozpiętością tematyczną w przestrzeni czasu dziejowego rozłożonego na ziemi i nie tylko. Co jest tak osobliwego w Jego twórczości? Są artyści przezroczyści swą twórczością i lokujący się w każdej rzeczywistości oraz legitymujący się cechą specyficzną, która może być zaletą i wadą jednocześnie. „Niewidoczność”, nierozpoznawalność i mimikra w otoczeniu czyli zwyczajność czyniąca ludzi i ich działanie wtapiającymi się w tło czyli niewidzialnymi. Te cechy mogą być zaletą agentów służb specjalnych ale są wadą w stosunku do oceny dokonań twórców poprzez ich sztampowe produkcje.

         Nasz bohater nie mógłby działać w warunkach wojennych w ramach akcji N. Każdy średnio rozgarnięty obserwator rynku sztuki i znawca figury historycznej w szczególności, natychmiast rozpoznaje cechy charakterystyczne jego twórczości. Są nimi przede wszystkim: oryginalne rzeźbiarskie podejście do figury kładące akcent na indywidualność przedstawienia często dalekiego od ideału bliskiego przerysowaniu, a przez swoją kontrolowaną „niedoskonałość” korespondującą z naturą tchnące efektem świeżości. Do tego przynależy osobne rzeźbiarskie traktowanie materii jako środka wyrazu z akcentowaniem zwyczajności w artystycznym rozumieniu terminu. Dzieła naszego bohatera nie dążą do idealizowania efektu finalnego. Jest w nich trochę z Boscha i Breugela Starszego. Przez swoją wysmakowaną wizję rzeczywistości, powszedniość, zwyczajność stają się autentyczne mimo świadomego zastosowania delikatnego rytu karykatury. To jest kwintesencja stylu naszego bohatera.

        K.Cz. Ronin 3 Na koniec mała uwaga, która będzie w pełni rozumiana przez ludzi zainteresowanych dziedziną, która nazywa się FIGURA HISTORYCZNA. Dawno temu powiedziałem naszemu bohaterowi- autorowi figur historycznych, że są one wzorcem „lenistwa pragmatycznego”. Chodzi o pracowicie przemyślane „lenistwo”, które nie tylko, że nie jest złe ale może być ogniskową swoistego błysku twórczego działania na poziomie technicznym. Na czym ono polega w przypadku naszego bohatera? Na niezwykle przemyślanej prostocie podziału figury. Wiem o czym piszę. Znam trudną do zliczenia ilość przykładów bezsensownego komplikowania figur historycznych poprzez rozbicie ich  na dziesiątki detali składających się na formę ostateczną. Zamierzona prostota  w niczym  nie przeszkadza w sile ekspresji przekazu dzieła finalnego. Tekst opatrzyłem ilustracjami przestawiającymi różne ujęcia figury autorstwa bohatera, która od lat z niezmienną siłą wzbudza moje uznanie. Nazwałem ją: RONIN.

         Prawdziwym jednak Roninem figury historycznej jest w moim pojęciu Tomasz Kusion.

Krzysztof Czarnecki

Oddział Poznański Stowarzyszenia

Miłośników Dawnej Broni i Barwy

czerwiec 2015

1832 Total Views 2 Views Today
Partnerzy

karta_logo_MNK_B

mwp

muzuem_lodz

wmwpozn

MuzeumWroclaw

logo Muz. Lub.-1

silkfencing