il.1. fragment strony tytułowej katalogu

Krzysztof  Czarnecki

OTTOMANIA – REFLEKSYJNIE

        

“Powzięcie ostatecznej decyzji daje człowiekowi spokój ducha i uwalnia go od rozterki i duchowej męki”, tak Mika Waltari rozpoczął powieść historyczną: „Mikael Hakim” osadzoną w czasach Sulejmana Prawodawcy zwanego w Europie łacińskiej Wspaniałym. Zdanie klucz, za którego sprawą uruchomił się mechanizm wyobraźni i pobudził do głębszych działań poznawczych osmańskiego fenomenu. Czekałem więc niecierpliwie na finał prac nad międzynarodowym projektem: “Ottomania. Osmański Orient w sztuce renesansu”. Owo przedsięwzięcie kulturalne zaowocowało wystawą w brukselskim Centrum Sztuk Pięknych(Palais de Beaux-Arts) BOZAR aby następnie zagościć w Muzeum Narodowym w Krakowie. Smakowanie obiektów wchodzących w skład ekspozycji mające swój czas i miejsce w salach muzealnych jest bez wątpienia ważnym doznaniem, które z czasem przenosi się do pokładów pamięci, która charakteryzuje się wraz z upływem czasu rozmaitymi kreacjami nie zawsze wiernie oddającymi pierwotny zamysł autorów. Śladem materialnym po wystawie pozostają na trwałe między innymi publikacje autorstwa jej twórców. Ottomania pozostawia po sobie przede wszystkim namacalne świadectwo w postaci wydawnictwa zawierającego w sobie między innymi: eseje, opracowania i katalog, tematycznie powiązane z koncepcją zamierzenia i artefaktami prezentowanymi na wystawie. Międzynarodowe autorstwo z ważnym polskim udziałem pozostawia po sobie wydawnictwo, które będę umownie nazywał „katalogiem”. Wydano je w kilku językach, w tym w języku polskim. Mimo, że temperament pióra mnie się udziela, postaram się pisać w sposób chłodno uporządkowany.

Szata edytorska

Katalog został przygotowany w sposób niezwykle staranny. Twarda matowa, elegancka okładka z gustownie tłoczonym słowem: “Ottomania” w zestawieniu z portretem sułtana Bajezyda I (Bajazeta I) pędzla Paolo Veronese namalowanym sugestywnie jako wizja po ponad stu siedemdziesięciu latach od śmierci bohatera obrazu przykuwa przyjemnie wzrok. Dobry papier, na którym zreproduktowano blisko 180 ilustracji przedstawiających między innymi malarstwo wykonane w różnych technikach, grafikę, obiekty rzemiosła artystycznego i to co czytelników naszej strony najbardziej interesuje: broni i uzbrojenia.

Treść

Na zawartość treściową „katalogu” składają się przedmowy, eseje, opracowania oraz katalog. Całość uzupełnia bibliografia. Już na stronie 13 natrafiamy na mądry tekst Elif Shafak. Pisarka zatytułowała go „Wiedza Powierzchowna To Rzecz Niebezpieczna”. Wiedza powierzchowna il.2. Nadanie herbu Odrowaz Szydlowieckim  Stanisław Samostrzelnik- Kórnik„prowadzi do utajonej arogancji i braku poznawczej elastyczności” i z takimi zachowaniami mamy zdaniem tureckiej pisarki wielokrotnie do czynienia w postawach obecnych w jej kraju rodzinnym ale i w Europie. To tylko jedna z myśli wyrażonych przez autorkę. Ważnym przesłaniem tekstu jest budowanie zdolności percepcji tego co inne i obce w relacjach pomiędzy chrześcijańskim światem a muzułmańskim Orientem. Wśród esejów broni się ”Wysoka Porta, Polska I Europa Środkowa W Okresie Od XV Do Początku XVII Wieku” Dariusza Kołodziejczyka. Tekst ku mojemu zadowoleniu, nie okazał się prostą recepcją wcześniejszego artykułu tegoż Autora zamieszczonego w katalogu do wystawy: „Wojna i pokój. Skarby sztuki tureckiej ze zbiorów polskich od XV do XIX wieku” (MNW – 2000). Zaiste pojemne znaczeniowo jest słowo-termin „KULTURA”. Mam kłopot z esejem: „Wymiana Kulturowa Między Światem Osmańskim A Europą Łacińską”, który stworzyła Suraiya Faroqhi. Pomijając meandry stylistyczne i wynikające stąd trudności w pełnym zrozumieniu przesłania autorki a będące być może wspólnym dziełem jej i osoby tłumaczącej tekst na język polski zastanawiam się nad tytułem, który moim zdaniem nie do końca przystaje do zawartości merytorycznej przedmiotowego eseju. A może to treść nie jest trwale powiązana z tytułem. Bardziej adekwatny w tym przypadku byłby tytuł uwzględniający wymianę handlową dóbr wszelakich od wyrobów sukienniczych, kobierców, dywanów, opraw książkowych po przyprawy z wzmiankowanymi w konkluzji eseju: „wysokojakościowymi futrami, które sułtani sprowadzali z Rosji” Pozostaje il.3 .Nadanie herbu Odrowąż (reprint z XIX w)mi powtórzyć: zaiste pojemne znaczeniowo jest słowo-termin „KULTURA”. Podoba mi się opracowanie „Spojrzenie Z Północy – Albrecht Dürer I Świat Osmański” Guido Messling’a. Częściowo na tej ocenie waży mój osobisty stosunek do dzieł mistrza Albrechta. Dobrze trwają przy temacie przewodnim „Wpływy Osmańskiego Orientu Na Europejską Kulturę Dworską” autorstwa Michała Dziewulskiego i Roberta Born’a.

Katalog

Katalog imponuje różnorodnością opisanych obiektów. Podzielono go umownie na części sugerujące tytułami zakres tematyczny pomieszczonych w nich opracowań prezentowanych (i pozostających w sferze marzeń autorów Wystawy artefaktów). Mamy więc między innymi, blok „Propaganda Wizualna”, „Portret Sułtana” czy „Czar Orientu” wraz z „Osmański Orient A Europejska Kultura Dworska”. W „Propagandzie Wizualnej” z satysfakcją przyjąłem miniaturę „mojego” Samostrzelnika (brak go na Wystawie, co wcale nie umniejsza znaczenia jego obecności w katalogu). Na całej stronie zamieszczono miniaturę  autorstwa Stanisława Samostrzelnika: “Nadanie herbu Odrowąż” pochodzącą ze zbioru il.4.  Krzysztof Szydłowiecki, Stanisłąw Samostrzelnik, Kórnikminiatur poświęconych rodowi Szydłowieckich: „Liber Geneseos Illustris Familiae Schidlowiciae”. Radości mojej nie przyćmiewa nawet hipoteza zawarta w nocie co do treści i istoty wydarzenia zilustrowanego na miniaturze. Moim skromnym zdaniem nie mamy do czynienia z „momentem uszlachetnienia herbu Szydłowieckich i nadania tytułu barona Krzysztofowi Szydłowieckiemu przez cesarza Maksymiliana I w trakcie zjazdu wiedeńskiego Habsburgów i Jagiellonów w roku 1515”. Prawdą jest iż Krzysztof Szydłowiecki zwolennik Habsburgów otrzymał z rąk cesarza tytuł barona. Proponowano mu pierwotnie tytuł książęcy, którego nie przyjął, bowiem magnat miał na tyle wyczucia politycznego, że wiedział z jaką reakcją szlachty będzie miał do czynienia po powrocie do ojczyzny. Z tytułem otrzymał on coś jeszcze. Przydano mu do herbu jego Odrowąż order przewróconego smoka (Order Zakonu Smoka), który odtąd oplatał jego tarczę herbową. W Liber Geneseos znajduje się miniatura przestawiająca Krzysztofa Szydłowieckiego. Na niej wyraźnie widzimy smoka wokół tarczy herbowej. „Nadanie herbu Odrowąż” nie zawiera il.5. Fragment dyplomu iluminowanego cesarza Maksymiliana I z 1515 r. nadający  Krzysztiofowi Szydłowieckiemu tytuł barona i przydający do herbu Odrowąż order przewróconego smoka.żadnych przedstawień smoka ani też wskazań lub aluzji co do osoby Odrowąża wyobrażonej w manierze XVI wiecznych realiów. Jest to ilustracja obrazująca wydarzenie dawne sprzed czasów protoplasty potęgi rodu Stanisława Szydłowieckiego. Trudno sobie wyobrazić by pyszny magnat(fundator Geneseos) świadomy swej wartości zgodził się na pominięcie w miniaturze tak nobilitującego go faktu skoro w swej osobistej miniaturze widać wyraźnie iż smok pyszni się oplatając tarczę herbową. Nie umniejsza to żadną miarą uczucia dumy i satysfakcji z zawarcia i docenienia poprzez katalog (autorów katalogu) za pośrednictwem ciekawej noty i ilustracji mało znanego i niedowartościowanego w dalszym ciągu przez naukę mnicha z Mogiły.

 

Diabeł na łebku szpilki

Opis obiektu: Diabeł na łebku szpilki. Koniec opisu. To oczywiście przerysowanie, ale… . Nie będę odnosił się do większości opisów obiektów zawartych w katalogu, bo nie miejsce i czas na to. Zwrócę się jednak do czytelnika z pewną refleksją, którą pozostawiam mu pod wzgląd i ocenę. Jest nią przemyślenie o metodyce opisu obiektu wystawowego i jak mniemam muzealnego. Konia z rzędem temu, kto na podstawie takiego opisu rozpozna przybliżany w ten il.6. Okiem i szkiełkiem badajsposób obiekt a co dopiero potrafi go sobie precyzyjnie wyobrazić. Wprawdzie truizmem jest przekonywanie iż rysunek, zdjęcie etc. są więcej warte niż tysiąc słów. Nie zmienia to jednak żadną miarą faktu i znaczenia opisu artefaktu, bowiem jest on (życzeniowo: powinien być) rzetelnym oraz profesjonalnym nośnikiem terminologii i opartej nań informacji, która jest niezbędna do komunikacji międzyludzkiej. Nie ma człowieka, który by nie spotkał się z tamą niezrozumienia podczas bardziej wyrafinowanej wymiany zdań na temat nieco bardziej wyszukany. Często czytamy umysłem inaczej i postrzegamy osobnie opisywane w rozmowie (wydawałoby się oczywiste) fakty- artefakty. Potrzebna jest, ba niezbędna metodyka opisu tego co chcemy zachować, skomentować… . Z racji bronioznawczego charakteru naszej Strony na tapet wezmę tylko trzy fragmenty opisów szabel z przedmiotowego katalogu dotyczące ich wymiarów: -szablę z pochwą należącą do sułtana Sulejmana Wspaniałego (długość 97,5 cm, szerokość 19 cm, grubość 2,8 cm), -szablę należącą wg tradycji do arcyksięcia Ferdynanda II Tyrolskiego (długość szabli 107 cm, szerokość głowni 4 cm), -szablę z pochwą wg tradycji należącą do króla Polski Stefana Batorego (długość głowni 84 cm, długość jelca 26,8 cm, długość ramion jelca 20 il.7.  Szabla z pochwą należąca do sułtana Sulejmana Wspaniałego. Fragment z katalogu Ottomaniacm).Już pobieżne czytanie tych danych pokazuje z czym mamy do czynienia. Tylko trzy obiekty a jak różne podejście do metodyki opisu. Mamy więc pojęcia: długości bez podania czego ma ona dotyczyć, długości szabli, długości głowni, długości jelca, długości ramion jelca, szerokości bez podania czego mają one dotyczyć, szerokości głowni i wreszcie grubości bez sprecyzowania czego owa grubość ma dotyczyć. Postarajmy się w oparciu o tak wyspecyfikowane dane wyobrazić sobie jak też może wyglądać szabla sułtana Sulejmana, która ma długość czego?(97,5 cm), która ma szerokość czego?(19 cm), bo w danych brak długości jelca a może jelca krzyżowego?. Grubość(2,8 cm) pobudza wyobraźnię co do miejsca i obiektu pomiaru (pochwa, a może rękojeść(( grubość, szerokość)) etc.etc.). Nauka przez wieki dopracowała się w miarę spójnego katalogu nazewnictwa części składowych szabli. Gdyby tak stworzyć w oparciu o niego wzorzec opisu obiektu. Póki co, pobożne to życzenie. Próby narzucenia autorom schematu budowy haseł katalogowych przeprowadzono w odniesieniu do katalogu do wystawy: “Szlachetne Dziedzictwo Czy Przeklęty Spadek” MNP 2004. Były one jednak nie do końca udane. W opisach broni białej pokutują nieostre określenia, bo jak inaczej odnieść się do pojęcia: “mierna krzywizna głowni” oraz bezrefleksyjne recepcje ze starych mocno niedoskonałych not. Szkoda, że pod nimi bezkrytycznie podpisali się wówczas, niebanalni znawcy przedmiotu i właściciele imponujących kolekcji uzbrojenia. Te kilka uwag nie zmienia wszakże faktu, że katalog “OTTOMANIA” wygląda imponująco i jest trwałym świadectwem przedsięwzięcia mającego na celu przybliżenie przeciętnemu zjadaczowi chleba okresu niezwykle ważkiego dla historii Europy. Na marginesie trzeba jednak dodać, że w sporej części not zawartych w katalogu daje się odczuć, że ich autorami są osoby nie do końca “czujące” opisywany obiekt. Żeby trzymać się szabel. Opis szabli przypisywanej Sulejmanowi Prawodawcy zwanego w Europie Wspaniałym zawiera wiele niedostatków merytorycznych ale pyszni się passusem o walorach dekapitacyjnych broni z wydatnym piórem. Nie wspomina przy tym o pozostałych istotnych elementach głowni. Rozumiem wagę ciekawostek ale jako elementów towarzyszących rzetelnemu opisowi broni a nie zamiast. Katalog jest miejscem przekazu i zachowania jak najbardziej kompletnej, rzetelnej i wyważonej informacji o artefakcie. Walory użytkowe są więc tylko dodatkiem.

Bene Merito

Żyjemy w pogmatwanych czasach. W prawie każdą dziedzinę aktywności ludzkiej pod sztandarami poprawności (co to naprawdę znaczy mało kto potrafi sensownie zdefiniować. Nie wypada jednak przyznawać się do niewiedzy. Wielu boi się śmieszności i na wyczucie działa jak poprawność każe) wchodzą „reformatorzy”, którzy pragną nadążać za modą. Tak, il.8. Tugra Sulejmana Wspaniałego  z listu przymiernegopoprawność jest swoistą modą. Dotyka to również ludzi profesjonalnie zajmujących się kulturą. Przemoc jest czymś złym, więc należy coś w sprawie zapobieżenia jej rozprzestrzenianiu uczynić. Uzbrojenie to jest to,- z pozoru łatwy temat do trafienia. Nie wolno go propagować w muzealnych pomieszczeniach. Na plan dalszy u decydentów schodzą kolekcje militariów. Przecież one są nośnikiem przemocy i propagowania wojny. Ludzie kultury zapominają przy tym, że uzbrojenie to nie tylko narzędzie do zabijania. Tak!, temu ono przede wszystkim służy. Tak łatwo się przy tym zapomina, że w naturze człowieka leży agresja i żeby rozwijać kulturę na jakimś obszarze należy jej stworzyć właściwe warunki do jej trwania przynajmniej do okresu kwitnienia. Podstawowym warunkiem jest zapewnienie pokoju i poczucia bezpieczeństwa. Bez siły, a nie wymyślono do tej pory skuteczniejszego narzędzia, nie ma warunków do rozwoju kultury. Pamiętajcie o tym jej koryfeusze. Broń jest też nośnikiem pamięci, bo przy jej użyciu z narażeniem życia broniono granic, wybijano się na niepodległość. Truizmem jest przytaczanie powiedzenia łacińskiego: Si vis pacem, para bellum. Uzbrojenie wreszcie to obiekt będący niejednokrotnie wybitnym dziełem rzemiosła artystycznego, wręcz dziełem sztuki. Uzbrojenie jest też źródłem postępu. Mało kto zastanawia się nad tym, że wiele urządzeń ułatwiających nasze codzienne życie zawiera w sobie rozwiązania, których pierwotnym celem było doskonalenie uzbrojenia. Nie można więc zaklinać rzeczywistości. Niezbędni są kustosze pamięci o historii działań zbrojnych i znawcy uzbrojenia. Każde działanie wymaga zastanowienia. W uniwersyteckich katedrach i muzealnych strukturach panuje ożywiony ruch reformy poprawnościowej. Ze smutkiem i bezsilnością uzmysłowioną obserwuję upadek wielkiej polskiej uniwersyteckiej szkoły bronioznawstwa zrodzonej w Łodzi. Z protestem uzewnętrznionym w moim pisaniu, odnotowuję odwrót od rozumienia rzeczywistości i postrzegania jej w sposób – jak mi się wydaje realny- w muzealnych gabinetach decyzji. Kiedy w jednym z ważnych dla naszej kultury muzeów dokonuje się przepoczwarzenia rzeczywistości i dokonania jej abnegackiej gradacji poprzez strukturalne zmiany- zmiany, w myśl której wysyła się w przestrzeń kultury mało zborny komunikat nazewniczo-strukturalny: Dział il.9.   Bene Merito 1Rzemiosła Artystycznego, Kultury Materialnej i Militariów. Cóż można na to powiedzieć i po krótkim zastanowieniu napisać: Lwie jedz bazylię, a ona uczyni cię jaroszem… . Zaklinanie rzeczywistości jest w modzie. Jeśli dotrwam to odniosę się do: gender w obrazie Matejki. Tak, tak, to zmaterializowana prawda. Nie można działać bez pierwiastka optymizmu. BENE MERITO dla członka naszego Stowarzyszenia. Zaznaczam przy tym, że inkryminowany o bezpodstawne ukrywanie się Michał Dziewulski czynił to konsekwentnie ze swoim wyróżnieniem. Wytropiłem go przez zupełny przypadek. Gratuluję. (Mniej uważnym czytelnikom wskazuję, że Michał Dziewulski jest jednym z trzech współautorów (obok Roberta il.10.  Bene Merito 2Born’a i Guido Messling’a) OSMAŃSKIEGO ORIENTU W SZTUCE RENESANSU czyli OTTOMANII). Słodko-Gorzko, bo w naszych realiach nic nie może być zerojedynkowe. Nadmieniam, że w mieście działania naszego laureata pracował i kreował wielki członek Stowarzyszenia, który mimo swych niepodważalnych zasług dla wiedzy i kreacji oraz publikacji z zakresu „BRONI i BARWY” nie znalazł w sobie wystarczającej woli stworzenia Krakowskiej Szkoły Bronioznawców. Wolał działać w pojedynkę i na własny rachunek. Sztuką jest wzbić się ponad ludzkie słabości i dać się wykazać innym w blasku swojej chwały.

Krzysztof Czarnecki

Oddział Poznański Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy

Sierpień 2015.

il.11.  Tulipan fragment z katolgu Ottomania

 

2565 Total Views 1 Views Today
Partnerzy

karta_logo_MNK_B

mwp

muzuem_lodz

wmwpozn

MuzeumWroclaw

logo Muz. Lub.-1

silkfencing