Warning: Undefined array key "HTTP_REFERER" in /httpdocs/wp-content/plugins/kento-post-view-counter/index.php on line 620

Piotr Kostka

strona tytułowaKondycja Figury Historycznej

 

 

 

 

 

 

Słowo wstępne

 

Maria Janion napisała swego czasu znakomitą pracę: „Wampir Biografia symboliczna” gdzie rzeczowo jednak nie bez skrywanej emocji oddała się analizie fenomenu istot nie do końca żywych, ale niezupełnie martwych. Mam nadzieję, że kondycja figury historycznej nie zbliża się do obszaru zainteresowań szanownej pani profesor. Cieszę się, że cykl artykułów Tomasza Kusiona o zbieraczach figur historycznych radowany jest nadal wzięciem czytelniczym ze strony Nosferatu - symfonia grozyamatorów lektury treści zawartych na naszej Stronie oraz, że wywołał tak znaczącą reakcję ze strony wybitnego znawcy figury płaskiej i autora niebanalnych realizacji w dziedzinie figury pełno kształtnej jakim jest bez wątpienia Piotr Kostka. Zainteresowanych tym obszarem zagadnień kieruję delikatnie do niewielkiego, ale jednak już katalogu artykułów na ten temat, które znajdują się na naszej Stronie, Stronie Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy. Zachęcam więc do lektury artykułu napisanego z pazurem i ważnego nie tylko dla osób wtajemniczonych w materię figury historycznej ale będącego mocnym głosem skierowanym w szersze rozumienie aspektu kuratorii naszych dokonań w dziedzinie kultury i nauki. Kto u nas pobiera wynagrodzenie za bycie kustoszem pamięci i dorobku kulturalnego a kto jest wolontariuszem w tej ważkiej dla Kultury Narodu Materii. Zawodowcy nie trzymają się mocno.

Krzysztof Czarnecki

Oddział Poznański Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy

 

Piotr Kostka

KONDYCJA FIGURY HISTORYCZNEJ

Artykuł Tomasza Kusiona – „Zabawy dużych chłopców – zbieracze figurek historycznych (na zachodzie)” opisujący sytuację modelową, skłonił mnie do kilku refleksji o sytuacji naszych zbieraczy.

Fot_1.1 ze zbiorów K. CzarneckiegoW artykule poruszyło mnie przekazywanie przez zbieraczy dioram, będących owocem wieloletniej, benedyktyńskiej pracy, do muzeum. Ten fakt jest kluczowy w porównaniu sytuacji zbieraczy figurek (czytaj kolekcjonerów) w naszym kraju a krajach zachodnich.

Rangę zbieraczy charakteryzuje stosunek do wartości zbieranych przedmiotów przez Muzea.

To Muzea budują rangę zbieranych kolekcji. Dlatego dla porównania sytuacji opiszę stosunek Muzeów do figur historycznych.

Sztandarowym przykładem jest historia wspaniałej dioramy wykonanej przez Andrzeja Kleina, wspartego historycznie wiedzą znakomitego mediewisty, profesora Andrzeja Nadolskiego. Diorama złożona z przeszło tysiąca figur, obrazującą fot_1. ze zbiorów K Czarneckiegobitwę pod Grunwaldem, nie znalazła trwałego miejsca w zbiorach Muzeum Zamkowego w Malborku i przekazana jednostce wojskowej odnalazła się w opłakanym stanie, zdziesiątkowana (dosłownie – zostało około setki figur) w sklepie ze starociami. Po naprawieniu figur staraniem członków poznańskiego oddziału SMDBiB, stanowią obecnie pomoc edukacyjną w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie (fot.1). Dzięki staraniom naszego kolegi Krzysztofa Czarneckiego, który niestrudzenie kompletuje dorobek twórczy Andrzeja Kleina, możemy jeszcze zobaczyć zdjęcia tej dioramy w pełnej krasie (fot 1.1).

Podobny los spotkał wspaniałe figurki husarii, wykonane przez Piotra Górkiewicza dla Muzeum Narodowego w ???????????????????????????????Krakowie. Po zmianie aranżacji ekspozycji, wyrzucono je na śmietnik tak jak zużyte materiały reklamowe. Ocalały tylko dzięki staraniom naszego kolegi, tym razem z krakowskiego oddziału SMDBiB, który figury naprawił i przechował (fot 2, 3).

A kuriozalny jest fakt posiadana przez szacowne Muzeum Stołeczne, skrzyni z figurkami historycznymi, które od czasu II wojny nie zostały nawet otwarte, mimo, że dyrektor tej placówki uważa się za kolekcjonera figurek!

Nie jestem także pewien czy w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym w Poznaniu, gdzie hol ozdabiają dioramy z figurkami wykonanymi przez nieistniejąca już oficynę Mignot, według wskazówek rtm. Stanisława Gepnera a złożone i pomalowane przez pierwszego kustosza muzeum rtm. Stefana Pajączkowskiego, są wpisane jako eksponaty muzealne z opisem?

fot_3Jeżeli wymieniam rtm. Gepnera w kontekście działalności naszego Stowarzyszenia to również tutaj dodam łyżkę dziegciu. Jedyne formy wspaniałych figurek, przedstawiających rewię polskiej kawalerii na Błoniach w Krakowskich 1933 roku, według projektu rtm. Stanisława Gepnera, które szczęśliwie przetrwały wojnę, w okresie stalinizmu zdeponowane w Muzeum Historycznym im. Gen. Władysława Sikorskiego w Londynie, zostały przekazane w 1983r. naszemu Stowarzyszeniu w formie długotrwałego wypożyczenia. W momencie rozwiązania sekcji figurkowej w marcu 1993r. nie znalazły się jako cenny majątek Stowarzyszenia i nigdzie nie eiwdencjonowane, również wylądowały na śmietniku. Sprawa rozliczenia majątku sekcji zbieraczy figurek historycznych pozostaje do dzisiaj niewyjaśniona! A były to formy figurek, wykonane w Wiedniu, na zlecenie przedwojennego MSZ jako dar dla następcy tronu cesarstwa Japonii. Jedyny przykład profesjonalnych figurek płaskich w naszym kraju (w skali norymberskiej 30mm), które w katalogach naszych zachodnich sąsiadów nadal widnieją pod nazwiskiem ich twórcy (fot 4).

fot_4W przytoczonych przykładach widać różnice w sytuacji zbieraczy figurek (czytaj kolekcjonerów) w naszym kraju a krajach zachodnich. Figurki historyczne dla naszych muzeów są bezwartościowymi gadżetami, materiałami aranżacji ekspozycji ale nie eksponatami. Muzealnicy nie widzą w nich ani wartości historycznych (mimo szacownego wieku i unikatowości niektórych figur) ani wartości poznawczych ani tez pięknej rzeźby i barwy.

Jaki kolekcjoner przekaże swoje zbiory, wiedząc, że wylądują one ostatecznie na śmietniku?

Mimo spektakularnego sukcesu w słynnej wystawie w Wiedniu z okazji 300-lecia Odsieczy Wiedeńskiej naszych czołowych twórców figurek: Andrzej Klein, Andrzej Jeziorkowski, Stanisław Wysocki, Tomasz Kusion i zespół Piotra Górkiewicza i Zygmunta Knosały oraz nadal prężnie działającej oficynie „Krakus” Tomasza Kusiona nie zmienia się ta tendencja. Uważam, ze zbieranie i kolekcjonowanie figur historycznych w Polsce, zniknie wraz ze śmiercią ostatniego kolekcjonera-zapaleńca. Brak prestiżu i poszanowania dla tej dyscypliny przez muzea, historyków czy bronioznawców oraz wychowanie w duchu „poprawnego” pacyfizmu (jedna tygodniowo godzina historii w szkole), nie zapali już iskry w sercach małych naśladowców.

Jednak Figura historyczna jeszcze nie umarła.., funkcjonuje nadal w takich dziedzinach jak modelarstwo oraz gry planszowe. Moje dalsze dywagacje ograniczę do znanego mi osobiście nurtu modelarskiego.

fot_5Gdy w latach osiemdziesiątych pojawiły się obok samolotów, czołgów i innych modeli redukcyjnych, figurki historyczne do sklejania (bodajże pierwsze zestawy jakie pamiętam wydała francuska firma Historex) ta gałąź modelarstwa zaczęła się prężnie rozwijać. Apogeum w naszym kraju osiągnęła w latach 2008-2010. Jednak mimo spadku zainteresowania, spowodowanego niżem demograficznym, nadal broni swojej pozycji na rynku modelarskim. Oficyna M-Model Adama Balona czy obecnie oficyna Adalbertus Wojciecha Bułhaka, firma, której Figurka – Żołnierz 1AWP, Berlin 1945 (fot.5) została nagrodzona złotym medalem „Modell des Jahres” w kategorii modeli figurek na targach w Norymberdze w lutym 2011 lub najnowsza oficyna Siskin-Miniatures Piotra Czyża, dowodzą żywotności tej dziedziny i budzą nadzieje na nowe podejścia do figurki historycznej (fot 6).

Przestała królować skala 1:32 (54mm od podstawy do linii oczu) znana nam z chłopięcych zabaw. Została zdetronizowana na rzecz skal większych, umożliwiających wyeksponowania jak bibelotu sklejonej i z mozołem pomalowanej figury. Są to skale 1:16 ( 120mmm) lub popiersia w skali 1:10.

fot_6Niesamowicie rozwinął się rynek akcesoriów do takich figur. Fachowe czasopisma z poradami malarskimi, kompozycyjnymi czy rzeźbiarskimi, uzupełniane zestawami farb w odcieniach określonych formacji (np. The Polish Army 1939, firmy Lifecolor itd.) masami rzeźbiarskimi, elementami zieleni, oryginalnymi podstawkami itd. Wszystkie te profesjonalne materiały w rękach artystów – modelarzy tworzą figury wspaniałe. Wystarczy przejść się na wystawę i zobaczyć, że kreacje nie znają granic a figury ocierają się o artystyczne cacka jak kiedyś ręcznie robione jajka Faberże.

fot_7Załączam fotografię z ostatniej wystawy w szacownym Kulmbach, organizowanej co dwa lata przy okazji targów z figurkami (fot. 7). Również imprezy krajowe nie odbiegają od tego poziomu, jak choćby coroczny Festiwal Rzeźby i Malarstwa Figurkowego w Toruniu (fot.8, 9, 10).

Następuje jednak powolny odwrót od figury historycznej na rzecz efektownych figur fantasty. I nie jest to tylko kwestia wyboru ale efekt braku przygotowania historycznego, braku zgłębiania tematu poprzez żmudne dociekania bronioznawcze, których nikt należycie nie doceni..

fot_8W tym nurcie widzę też szansę dla naszego Stowarzyszenia. Wprowadzenie kategorii zgodności figury z realiami historycznymi, które moglibyśmy oceniać jako fachowcy.

 

 

Można przecież przekonać organizatorów wystaw modelarskich na takie wsparcie autorytetami, łącznie z symboliczną nagrodą, tak abyśmy mogli w niedalekiej przyszłości śledzić na forach internetowych dyskusję o barwie lub rodzaju ekwipunku a i czy koń mocno zganaszowany nie ma przypadkiem wodzy za luźno …

fot_9

 

Piotr Kostka

Oddział Poznański  Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy

Materiały źródłowe:

  1. Księga Jubileuszowa Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy                           Muzeum Narodowe w Krakowie, Kraków 1997,
  2. Katalog do wystawy „Grunwald 1410 w artystycznej rekonstrukcji historycznej, Muzeum Narodowe w Poznaniu, Poznań 2010.

 

 

fot_10

3724 Total Views 1 Views Today
Partnerzy

karta_logo_MNK_B

mwp

muzuem_lodz

wmwpozn

MuzeumWroclaw

logo Muz. Lub.-1

silkfencing