Krzysztof Czarnecki

HASŁO:

„MUSASHI”

(głos z krypty bibliotecznej)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W krypcie bibliotecznej rzuciłem hasło: „MUSASHI!”. Odzew doszedł do mnie z kilku półek. Powodem wyartykułowania hasła stała się „Księga pięciu kręgów” autorstwa Miyamoto Musashi’ego.  Zwabiony szatą edytorską nowego wydania  traktatu, kupiłem egzemplarz w sieci. Mimo, że przy nabywaniu książek kieruję się głównie ich zawartością treściową, zdarza mi się ulec zwodnemu często urokowi ich estetyki edytorskiej. Tak to Wydawnictwo BELLONA skusiło mnie jakością wydania zwojów pisanych przez znakomitego szermierza. Etui, twarda okładka kryta materiałem z wytłoczeniami pokrytymi złotą farbą, dobry papier, bogactwo ilustracji – zanęt aż nadto. Będąc posiadaczem „GORIN-NO SHO Księgi pięciu kręgów” wydanej przez oficynę DIAMOND BOOKS (Bydgoszcz 2001) z zaciekawieniem przyjrzałem się nowemu nabytkowi. Oto spostrzeżenia o znaczeniu podstawowym:

  • Musashi Miyamoto – GORIN-NO SHO Księga Pięciu Kręgów DIAMOND BOOKS Bydgoszcz 2001. Tytuł oryginału: Gorin-no sho. PRZEKŁAD Z JĘZYKA JAPOŃSKIEGO: Agnieszka Żuławska -Umeda.

  • KSIĘGA PIĘCIU KRĘGÓW – Miyamoto Musashi Wydawnictwo BELLONA Tytuł oryginału: The Book of Five Rings. Przekład: Maria Sawińska.

 

Wynika z nich, że przekład Księgi Pięciu Kręgów na język polski w wydaniu BELLONY przeprowadzono w oparciu o jej tekst w języku angielskim. To trochę jakby  „z drugiej  ręki”.   Każdy z nas miał do czynienia z tłumaczeniami i z obcowania z nimi wie co przekładacz z języka obcego na nasz może uczynić z treści zawartej w pierwotnym tekście. Kiedy zaś mamy do czynienia z dwupoziomowym tłumaczeniem w relacji: język japoński – język angielski – język polski, to zagrożenie zachowania wierności przekazu zawartego w oryginale  ROŚNIE!  Bliższe autorskiemu przesłaniu traktatu jest więc tłumaczenie z języka japońskiego dokonane przez japonistkę Agnieszkę Żuławską – Umeda. Wszystkim miłośnikom broni polecam lekturę obu wersji TRAKTATU Musashi’ego Miyamoto. Pouczające, inspirujące i skłaniające do większej czujności przy lekturze.

 

Napisałem, że na rzucone przeze mnie hasło: Musashi!dobiegł mnie odzew dochodzący z kilku półek. Krypta biblioteczna ożyła.  MUSASHI  to nie tylko Musashi Miyamoto. To również historyczna prowincja Japonii. Na jej cześć nazwano japoński pancernik  typu Yamato. W służbie Marynarki Wojennej Cesarstwa Japonii znajdowały się dwa okręty: YAMATO i MUSASHI. Te największe pancerniki jakie kiedykolwiek zbudowano, z chwilą ich wodowania stały się z jednej strony przykładem możliwości konstrukcyjnych kraju wschodzącego słońca,  z drugiej zaś świadectwem błędnej strategii polegającej na przygotowaniach do wojny jaka już była. Historia i teraźniejszość pełne są przykładów takiego zachowawczego myślenia. Politycy japońscy uznali, że równoważenie dysproporcji liczebnej między marynarkami Japonii i Stanów Zjednoczonych Ameryki powinno zostać dokonane za pomocą jakości uzbrojenia  wyrażającej się między innymi tonażem okrętu i kalibrem jego artylerii głównej. Lata temu rekomendowałem książkę: Marynarka Wojenna Cesarstwa Japonii w wojnie na Pacyfiku autorstwa Marka E. Stille. Miałem wówczas nadzieję, płonną jak się później okazało, że Wydawnictwo Poznańskie rozwinie tematykę flot i konfliktów morskich kolejnymi publikacjami, potwierdzając  tym samym  ważną rolę Poznania jako ośrodka bliskiego marynistyce.

 

  https://www.bronibarwa.org.pl/rekomendacja-marynarka-wojenna-cesarstwa-japonii-w-wojnie-na-pacyfiku-mark-e-stille/

 

O pancerniku Musashi interesująco pisał Akira Yoshimura.  Wykorzystując talent literacki autor książki zajmująco wprowadza w niej czytelnika w proces powstawania okrętu, kontynuując opowieść poprzez opis służby na morzu, aż po jego koniec w październiku 1944 roku. Pancernik Musashi ukazał się w Serii Z Kotwiczką. Wydała go Oficyna Wydawnicza FINNA, Gdańsk 2002. Twarda lakierowana okładka, którą zdobi … okręt typu YAMATO(!). Dlaczego nie napisałem pancernik Musashi.  Nim odpowiem, to uzupełnię informację o zawartości przedmiotowej książki.     Zamieszczono w niej w miarę przyzwoicie wydrukowane ilustracje i schematyczne rysunki okrętu. Jaki zatem okręt zdobi okładkę omawianego tomu? Nie wiem, ponieważ ta sama ilustracja stworzona ręką Jarosława Wróbla raz jest pancernikiem Musashi, a raz występuje jako: „Pancernik Yamato w drodze na Okinawę 6 kwietnia 1945 r.” jak to ma miejsce w albumie  II Wojna Światowa  Oceany w ogniu  z obrazami  Jarosława Wróbla. Wbrew pozorom oba okręty różniły się między sobą sporą ilością szczegółów. Zaświadczają o tym odrębne opracowania dla tych jednostek.(Podobnie sprawa się ma w przypadku Bismarcka i Tirpitza. W literaturze występują często jako okręty bliźniacze, co jest uproszczeniem. Różniły się między innymi wielkością.) W kreacji malarskiej mogą one wprawdzie umknąć uwadze widza. Przywołać chyba należy w tym miejscu uniwersalne pytanie: Co miał artysta na myśli tworząc ów obraz? „Co” – oznacza oczywiście: o który z  okrętów  typu YAMATO chodzi. Z drugiej zaś strony możemy mieć do czynienia ze zwykłą nonszalancją wydawcy.

 Musashi i Yamato doczekały osobnych się monografii – w serii SUPER DRAWINGS IN 3D – wydanych przez Oficynę Wydawniczą KAGERO. Ich autorem jest Carlo Cestra. Nas interesuje oczywiście The Japanese Battleship Musashi. Opracowanie oprócz krótkiej charakterystyki okrętu i jego losów zawiera rysunki techniczne w skalach od 1:50 do 1:400.  Reszta to zaproszenie do przestrzeni trójwymiarowej, w której na kilkudziesięciu stronach wydrukowanych na dobrym papierze, mamy okazję zapoznać się z licznymi szczegółami wyglądu zewnętrznego pancernika. Stosowne okulary zwiększają wrażenie.  Mnie jak zwykle zainteresowała bibliografia. Pojawia się w niej nazwisko Janusz Skulski. To kolejny bohater i jego dzieło wywołani hasłem „MUSASHI”  z krypty bibliotecznej.

 

BATTLESHIPS YAMATO and MUSASHI  Anatomy of the ship –

JANUSZ SKULSKI- autor tekstu i rysunków technicznych,

STEFAN DRAMIŃSKI- autor ilustracji w technice grafiki 3D

OSPREY PUBLISHING 2017

To wzbudzające szacunek dzieło marynistyczne, które napawa  mnie szczerym podziwem dla kunsztu rysunku technicznego Janusza Skulskiego (ponad 1000 rysunków w różnych skalach) i mistrzostwa Stefana Dramińskiego w tworzeniu realistycznych przedstawień fragmentów obu  okrętów z pietyzmem oddających naprawdę drobne detale w technice 3D. Ponad 350 przestrzennych ilustracji daje wyobrażenie rozmachu i skomplikowania rozwiązań technicznych widocznych w konstrukcji okrętów. Porównanie wyglądu obu jednostek pozwala prześledzić podobieństwa i różnice w nich występujące, a także zmiany jakim one podlegały w wyniku kolejnych modernizacji. Bogaty serwis fotograficzny uzupełnia naszą wiedzę na temat pancerników. Janusz Skulski poprzez swoje kontakty z japońskimi pasjonatami i prestiż jakim cieszył się wśród nich już wówczas dotarł do materiałów, które stały się podstawą do jego własnych badań nad szczegółami konstrukcyjnymi okrętów. Metody jakimi się posługiwał i jakość efektów potwierdzonych późniejszymi niezależnymi odkryciami są tematem na osobne opracowanie.

 

Na finał o ostatnim odzewie, który  nie był bezpośrednio związany z hasłem „MUSASHI”. Choć pochodził od YAMATO, czyli blisko.  Powodem naszego kontaktu jest to co znalazło się w skądinąd pożytecznej książce II WOJNA ŚWIATOWA INFOGRAFIKI wypuszczonej na rynek przez Dom Wydawniczy REBIS  Poznań 2021. Dokonano w niej odważnego zabiegu polegającego na rozszerzeniu klasy pancerników o kolejny -chciałbym wierzyć – synonim terminologiczny. Jeśli dobrze pamiętam to do klasy pancerników zalicza się: przeddrednoty, drednoty, pancerniki kieszonkowe, pancerniki standardowe i superpancerniki. W rzeczonej INFOGRAFICE przy sylwetce okrętu typu YAMATO znalazł się termin, cytuję cały zapis: „Pancernik olbrzymi typu Yamato 1940”. Nie moją rolą jest dociekać, czyim dziełem jest termin: PANCERNIK OLBRZYMI. Jak mawiał mój nieżyjący przyjaciel Jarosław Kotarski: „a gdzie konsultacja merytoryczna?”. A jednak „ogary poszły w las” i w związku z tym rodzi się nieco retoryczne pytanie: Ilu młodych pasjonatów historii „kupi” tę czy inną publikowaną „wiedzę” jako pewnik. Przypomniał mi się Lesław Kukawski, nasz wieloletni prezes Oddziału Poznańskiego Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy. Nigdy nie dawał zgody na to co nazwę eufemistycznie niefrasobliwym  podejściem do wiedzy.

Takie to na koniec naszły mnie wspomnienia o nieżyjących pasjonatach broni i barwy, którzy nie wahali się odważnie wyrażać swoje opinie i troski związane z interesującą ich dziedziną.

Nie przypuszczałem, że hasło „MUSASHI” wywoła pełen dygresji strumień świadomości.

Krzysztof Czarnecki

Oddział Poznański

Stowarzyszenia Miłośników

Dawnej Broni i Barwy

Poznań, luty 2026 r.

 GALERIA

Partnerzy

karta_logo_MNK_B

mwp

muzuem_lodz

wmwpozn

MuzeumWroclaw

logo Muz. Lub.-1

silkfencing