MUZEUM

RYCERZY I ŻOŁNIERZYKÓW

W TORUNIU

 

 

 

 

W dzień Rozesłania Apostołów (15.07.) w 2021 roku, otworzyło swoje podwoje Muzeum Rycerzy i Żołnierzyków w Toruniu. Ono zostało w naturalny sposób uwzględnione w planie mojej wrześniowej podróży, której głównym punktem był Malbork. Po uroczystości otwarcia wystawy “Regnum Defendo Ense Et Alis Tego Stricto – Królestwa Bronię Dobytym Mieczem I Osłaniam Skrzydłami” obejrzałem ekspozycję prezentowaną w pomieszczeniach dormitorium i Kościoła NMP w murach Zamku w Malborku. To były wstępne i mocno pobieżne oględziny, ponieważ uroczyste otwarcia nie zawsze tworzą atmosferę kontemplacji artefaktów. Po objeździe okolicy z uwzględnieniem między innymi specjalnie: Elbląga, Braniewa oraz Fromborka, skierowałem się do Torunia. Tym razem do kanonu miejsc odwiedzanych w tym mieście, dołączyło- jak już wspomniałem- Muzeum z figurami historycznymi mieszczące się w urokliwej kamienicy przy ul. Małe Garbary 19.(patrz: plan miasta z XIX w.). Nie zapowiadałem swojego przyjazdu, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania. Chciałem zwiedzić Muzeum z marszu. Spiritus Movens całego przedsięwzięcia, pan Karol Szaładziński był na miejscu, zajęty malowaniem figur historycznych, które są dostępne w sprzedaży. Kurator zbiorów oderwał się od pracy i poświęcił nam sporo czasu przedstawiając misję placówki, jej założenia programowe, w tym edukacyjne oraz zaprezentował to co starego stażem zbieracza figur historycznych interesowało najbardziej, czyli “rycerzy i żołnierzyków”. Szczegółowe omawianie kolekcji zajęłoby sporo miejsca. Nie ono jest głównym celem tego pisania. Skoncentruję się na odczuciach, uwagach, które narodziły się podczas tego niecodziennego pobytu w przestrzeni stworzonej dla figury historycznej. Do odwiedzenia tej placówki kulturalnej i oświatowej oraz do indywidualnych doznań estetycznych i poznawczych namawiam prawdziwie. WARTO! Skupię się więc na wrażeniach i subiektywnych odczuciach. Twórcy owego przedsięwzięcia zadbali o wykreowanie atmosfery korespondującej z podmiotem ekspozycji jakim są figury historyczne: rycerzy i żołnierzyków. Starano się by wnętrza miały właściwy wystrój i co nie jest bez znaczenia: NASTRÓJ. Mnie ujęła koncepcja przeniesienia na jedną ze ścian sali wystawowej na parterze, kopii czterech postaci z polichromii dziewięciu bohaterów w tym króla Artura pochodzących z XIV wiecznej realizacji zachowanej w Toruniu przy ul. Żeglarskiej. Dbałość o szczegóły aranżacji wnętrz wyraziła się też poprzez wyeksponowanie detali polichromii na drewnie.(patrz na zdjęcia z podpisem detal). Ponad dwa tysiące zbrojnych zgromadzonych w jednym miejscu powoduje, że w estetycznych, przeszklonych gablotach panuje horror vacui. Nagromadzenie dużej ilości figur na stosunkowo małej przestrzeni – miniaturowych postaci pełnych detali i obfitujących w smaczki, tworzy atmosferę przypominającą tę panującą podczas korowodów utworzonych z licznie zgromadzonej publiczności, a na dodatek wzajemnie się przeplatających. Niedoświadczony widz na pewno nie jest w stanie wychwycić w pełni kunsztu wykonania eksponowanych poszczególnych przedstawień rycerzy i innych zbrojnych. Na ekspozycji wyodrębniono między innymi konnego dosiadającego pławionego konia. Owa ekspozycja wysunięta ponad standard obowiązujący w gablotach nie załatwia jednak problemu dostępności widza do detalu. Mam pełną świadomość, że Muzeum dysponuje tym czym dysponuje. Nie da się zwiększyć powierzchni sal. Nie chcę tu się wymądrzać, ale może dałoby się wygospodarować trochę przestrzeni dla postawienia jeszcze jednej gabloty z dostępem w zakresie 360 stopni. Ta specjalna konstrukcja ekspozycyjna mogłaby posłużyć do czasowych prezentacji figur do smakowania estetycznego. To trochę tak jak w pawilonie herbacianym, gdzie można umieścić przedmiot do kontemplacji podczas ceremonii picia herbaty. W kolekcji toruńskiego muzeum jest wiele figur historycznych, które warte są indywidualnej prezentacji i komentarza. Ja odbyłem podczas bytności w Muzeum Rycerzy i Żołnierzyków kilka niezależnych podróży figurkarskich. Ciekawym doświadczeniem pobudzonym genius loci jest odszukiwanie w zakamarkach pamięci, źródeł inspiracji, które stały za powstaniem autorskich kreacji obecnych na ekspozycji figur. Niemniej interesująca jest nostalgiczna wyprawa pamięci do czasów, kiedy nakładem starań, a także relatywnie znacznych środków finansowych (kieszonkowe i dochody ze zbioru butelek i słoików) i wyrzeczeń (inne pokusy i książki) tworzyło się formacje żołnierzyków z różnych epok, w oparciu o ofertę handlową sklepów zabawkarskich i kiosków Ruchu. Osobnym szlakiem były wspomnienia sięgające czasów kontaktów z nieobecnymi już pomiędzy nami znamienitymi figurkarzami, żeby wspomnieć profesora Mariusza Karpowicza, moich kolegów i przyjaciół w broni i barwie: profesora Andrzeja Jeziorkowskiego, Krzysztofa Nickela czy przyjaciela Andrzeja Kleina. Wszystko to zbiegło się za sprawą Głównego Inicjatora całego przedsięwzięcia.

Animatorem muzealnego założenia i właścicielem prezentowanej w nim kolekcji jest pan Karol Szaładziński. Poznaliśmy się prawie ćwierć wieku temu, w kręgu “Pantery” sklepu modelarskiego usytuowanego w centrum Poznania, w  suterenie oficyny kamienicy przy ul. Św. Marcin. Tym mianem określam umownie, nieformalną grupę zapaleńców modelarskich, którzy natrafiali na siebie podczas zakupów w sklepie specjalistycznym, wiodącym wówczas w naszym mieście. Historia niezapisana umyka pamięci. Wiele z dyskusji prowadzonych w zaciszu podwórka osłanianego cieniem fasad kamienic i samotnym drzewem, wartych było zapisu ku pamięci. Kreacje koncepcyjne powstające w tym gronie modelarzy, figurkarzy, pasjonatów, zaowocowały stworzeniem przyjaznego klimatu dla urzeczywistnienia jednego z projektów. W 1999 roku w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym wchodzącym w skład Muzeum Narodowego w Poznaniu narodziła się idea zorganizowania wystawy figury historycznej. Dzięki pani Annie Szukalskiej – Kuś udało się stworzyć zaczyn do przyszłych działań. Anna Szukalska – Kuś została kuratorem wystawy o niezbyt szczęśliwym, żeby nie powiedzieć niefortunnym tytule: “Gdy byłem mały, chciałem być rycerzem… – Wystawa Figurek Historycznych”. Trochę jak z “Ziemi Obiecanej” pióra Władysława Reymonta, nie mając NIC mieliśmy wszystko. To wszystko, to entuzjazm, wiedza, zapał, kolekcje figur i to co najważniejsze: współpraca dla osiągnięcia celu naczelnego. O tej wystawie będzie kiedy indziej, bo moim zdaniem zasługuje na to. Teraz o Karolu Szaładzińskim. Pan Karol Szaładziński, wówczas sekretarz Gazety Wyborczej w Poznaniu, był autorem wzorcowej kampanii promocyjnej przedmiotowej Wystawy, poprowadzonej na łamach Gazety Wyborczej. Jego artykuły przyciągały – wartkością tekstu i zawartymi w nim treściami – uwagę czytelników, co przełożyło się bez wątpienia na frekwencję na wystawie. Karol Szaładziński był również jednym z głównych wystawców w naszym przedsięwzięciu. Jego przyszła kolekcja wykuwała się między innymi, poprzez kontakty udostępnione i towarzyskie. Zakupami “sklepowymi” nie da się stworzyć tak oryginalnego zbioru. Jestem usatysfakcjonowany, że trwająca kilkadziesiąt lat BUDOWA ZBIORU FIGUR HISTORYCZNYCH znalazła swój FINAŁ w powstaniu MUZEUM RYCERZY I ŻOŁNIERZYKÓW, które warte jest poznania i poparcia.

Krzysztof Czarnecki

Oddział Poznański

Stowarzyszenia Miłośników

Dawnej Broni i Barwy

Poznań, październik 2021 r.

 

GALERIA

 

 

——————————————————————————————————————————————

 

 

 

 

——————————————————————————————————————————————

 

 

——————————————————————————————————————————————

 

 

 

 

——————————————————————————————————————————————

 

 

 

 

 

——————————————————————————————————————————————

 

 

 

 

f

——————————————————————————————————————————————

825 Total Views 2 Views Today
Partnerzy

karta_logo_MNK_B

mwp

muzuem_lodz

wmwpozn

MuzeumWroclaw

logo Muz. Lub.-1

silkfencing