Więzi stowarzyszeniowe tworzą ludzie, których ogniskują wspólne pasje. Z fascynacji dawną bronią i barwą zawiązał się Oddział Poznański Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy (1965). Miejscem cyklicznych spotkań pasjonatów było od początku Wielkopolskie Muzeum Wojskowe. Ojcowie założyciele przyjęli tryb seminaryjny dla zebrań. Przyświecała temu głęboka myśl zasadzająca się na tradycji stołu, który stanowi emanację wspólnoty. Uczestnicy wydarzenia zgromadzeni wokół mebla mieli poczucie współuczestniczenia, czemu dodatkowo służył kontakt wzrokowy. Królowało żywe słowo, które inspirowało do ożywionych i mądrych dyskusji. Z oddali pobrzmiewała idea – dobrej tradycji wiecu. Nie mylić z wynaturzeniami wiecowania. Tapet był miejscem licznych pokazów artefaktów związanych z zainteresowaniami zebranych. Formuła przetrwała i sprawdzała się w warunkach wykładów wzbogacanych o prezentacje multimedialne. Wymaga ona obdarzonego autorytetem MODERATORA sprawnie poruszającego się w rozległej dziedzinie broni i barwy. Prostszą formą reżyserii zebrań jest tryb wykładowy. Charakteryzuje się on z grubsza następującymi cechami: – jest ekran, rzutnik, wykładowca z artefaktami lub bez, są rzędy siedzisk, a na nich – potencjalni widzo-słuchacze. Już taki układ aranżacji wprowadza do spotkań Stowarzyszenia kategorię widza, czym skutecznie eliminuje interakcje obecne w trakcie spotkań odbywanych w trybie seminaryjnym, podczas dyskusji twarzą w twarz.
Przedstawiłem jedynie dwa scenariusze spotkań, a możliwości rysuje się przecież sporo więcej. Na przykład: spotkania online. Żyjemy w warunkach dynamicznych przeobrażeń i przewartościowań w sferze kontaktów między ludźmi. Stają się one zaczynem do kreowania idei przemian wszystkiego tu i teraz, często bez analizy i oceny potencjalnych skutków do jakich mogą one doprowadzić. Nie jestem przeciwnikiem zmian służących doskonaleniu działalności Stowarzyszenia. Bywają jednak postąpienia, których celem samym w sobie jest zmiana dla zmiany, by zaznaczyć czyjąś sprawczość. Czy zasadne jest zmienianie czegoś co funkcjonuje i stanowi o odrębności Stowarzyszenia? To pytanie powinno wybrzmiewać przed podejmowaniem ważkich decyzji. Nie wiem dlaczego przyszedł mi do głowy przykład konstrukcji Johna Browninga: wkm M2 (M2HB), który pomimo z górą stu lat, nadal w służbie. Mam pełną świadomość, że każde pokolenie wyznaje nieco inne wartości. Istnieje jednak KONSENS – jak mniemam- sprowadzający się do tego by rozumieć CEL NACZELNY – mimo różnic pokoleniowych i kulturowych, bez ich wartościowania.